|
Klasztor Karmelitów Bosych w Zagórzu - wzniesiony został na szczycie zwanym Marymontem, z trzech stron otoczonym rzeką Osławą.
Początki klasztoru sięgają 1700 r. a jego fundatorem był Jan Franciszek Stadnicki. Za początek fundacji uważa się dzień 7 sierpnia 1700 r. Budowa posuwała się bardzo szybko. Już w 1714 r. odbyło się uroczyste wprowadzenie karmelitów do nowego klasztoru, jednak prace budowlane przy kościele i klasztorze trwały do 1730 r. W ich wyniku powstał kompleks klasztorny, w skład którego wchodziły: kościół, budynek klasztorny, zabudowania gospodarcze. Całość otaczał mur obronny z systemem baszt. Za murami znajdował się jeszcze szpital, przeznaczony dla weteranów wojennych pochodzenia szlacheckiego. |
Klasztor w Zagórzu został wybudowany według planu zatwierdzonego dla konwentów mniejszych, natomiast świątynię zakonną wzniesiono i oparto na wymiarach zleconych dla kościołów większych. Kościół klasztorny posiadał specyficzną ośmioboczną nawę główną i dwie kaplice boczne. Okres świetności klasztor przeżywał do pierwszego rozbioru Polski. W czasie konfederacji barskiej klasztor stał się ostoją dla patriotów polskich. Podczas oblężenia przez wojska zaborców kościół i klasztor 29 listopada 1772 r. uległ spaleniu. Zakonnicy odrestaurowali konwent, jednakże polityka Austrii nie pozwoliła na powrót do dawnej jego świetności.
|
|
W roku 1822 podczas sprzeczki przeora z jednym z zakonników doszło do pożaru, który strawił wiązania dachowe nad kościołem, klasztorem i domem poprawczym. W roku 1831 rząd austriacki zniósł klasztor w Zagórzu. Przez ponad sto lat klasztor niszczał. W roku 1956 próbę odbudowy podjął zakonnik Józef od Matki Bożej (Józef Prus), prowincjał karmelitów bosych. Jednak jego śmierć oraz decyzja Prezydium Wojewódzkiej Rady Narodowej w Rzeszowie, na przeszło 50 lat zatrzymały odbudowę klasztoru. |
|
Po przejęciu tego obiektu przez gminę Zagórz, od 2000 r. trwają systematyczne prace mające na celu zabezpieczenie przed dalszym niszczeniem tego niezwykłego zabytku Podkarpacia
Po przejęciu tego obiektu przez gminę Zagórz, od 2000 r. trwają systematyczne prace mające na celu zabezpieczenie przed dalszym niszczeniem tego niezwykłego zabytku Podkarpacia
Na obszarze 2 ha stanęły imponujące obiekty klasztorne, sakralne i świeckie, na dziedzińcu wykopano kilkunastometrowej głębokości studnię. Cały kompleks otaczały potężne mury forteczne z piaskowca wydobytego z koryta Osławy. W centrum strzelały w górę wieże barokowe kościoła. Unikalnym akcentem architektury tego obiektu była ośmioboczna nawa główna, przykryta płaską kopułą. Inna osobliwość, to umieszczenie ambony po prawej, zamiast - jak każe tradycja po lewej stronie nawy. Wynikało to z tego, że podczas budowy osunęła się z zachodniej strony część wzgórza i wejściową fasadę świątyni trzeba było dobudować od wschodu do pierwotnego prezbiterium, przez co orientacja świątyni zmieniła się na przeciwną.
|
|
Niejasne są okoliczności, w których doszło do zniszczenia klasztoru. Jedna z teorii jest związana z powstałym pod koniec XVIII wieku domem dla gości, wykorzystywanym jako dom rekolekcyjny. Przyjeżdżali tam dla odprawienia pokuty i pobożnych rozmyślań możni panowie z całej diecezji. Ci nie zawsze skruszeni grzesznicy wpłynęli na rozluźnienie surowej reguły klasztoru. Być może z tego powodu nastąpił upadek klasztoru, wizytacje prowadzone przez władze zwierzchnie donoszą o zastraszającym zaniku reguły, o złej gospodarce, chylących się ku ziemi nie remontowanych budynkach. Próby zaostrzenia dyscypliny, liczne kary nakładane na zakonników, wymiany z innymi klasztorami, nie dają pomyślnych rezultatów. 16 czerwca 1822 roku wybuchł pożar, próby gaszenia się nie powiodły i klasztor spłonął. Zabudowania klasztorne i kościół nie były całkowicie spalone, wymagały jednak natychmiastowego ratunku. Brakło na ten cel środków, toteż wkrótce obiekty zmieniły się w ruiny, a siedziba Karmelitów Bosych w Zagórzu została zlikwidowana.
Inna teoria mówi o tym, że klasztor na początku XIX w. stał się ogniskiem myśli niepodległościowej i niepokoił władze austriackie. Pożar rozwiązał ten problem - przerwał działalność spiskową. Władze wykorzystały fakt, że zabudowania nie zostały odbudowane i w dziewięć lat po pożarze klasztor uległ kasacie. Pewne jest tylko nazwisko sprawcy. Był nim o. Jan Włodzimierski, który w czasie kłótni z przeorem podpalił klasztor. Włodzimierskiego przetransportowano do więzienia we Lwowie, po jakimś czasie znalazł się w domu poprawczym dla zakonników w Przeworsku. Do dziś zachowały się fragmenty północno-zachodnie muru obronnego z bramą, główne ściany kościoła i fragmenty sklepień. Dobrze są widoczne namalowane na ścianach kościoła ołtarze z połowy XVIII w. (tzw. ołtarze iluzjonistyczne). Z przylegającego do kościoła wiryndarza zachowały się mury do wysokości drugiej kondygnacji, natomiast z fosterii, budynku dla gości, zachowały się jedynie zewnętrzne ściany. Ze znajdujących się obok zabudowań gospodarczych zachowały się fragmenty wozowni. Najmniej pozostało z szpitala dla weteranów - resztki ściany pólnocno-zachodniej.
Z klasztorem zagórskim związane jest kilka legend. Według podań klasztor podpalił ówczesny przeor zakonu, dawny żołnierz napoleoński Grzegorz Nieczuja. Bolał on bardzo nad upadkiem obyczajów i gromił zakonników za zbyt swobodne życie. Zdesperowany rzucił płonącą pochodnię do klasztornego spichlerza i sam zginął w płomieniach. Można też pośród ruin spotkać widmo wysokiego mnicha w brunatnym habicie. Widziano go klęczącego w ruinach kościoła lub przechadzającego się po dawnym dziedzińcu. Czasem trzyma w ręku zapaloną pochodnię, kiedy indziej ręce ma spętane łańcuchem. |
|